Gdy wiosna w pełni, a lato tuż tuż – my (dla ochłody) postanowiliśmy wrzucić garść „mroźnych” wspomnień:) Inga i Wojciech i ich niesamowity listopad 2010…
Egzotycznie… Jeszcze chyba nigdy przysięga małżeńska nie brzmiała tak pieknie i tak szczerze, jak wtedy w ustach tego Tunezyjczyka… Tutaj różnica pochodzenia, kultury, wyznania czy języka nie miała żadnego znaczenia. Wspaniały przykład jedności w imię miłości:)
Nadrabiamy zaległości… Ewa i Wojciech, i piękna, słoneczna, Złota Polska Jesień. A w górach takiej nie ma:) I dlatego spod Zakopanego na Roztocze ściągnęli górale, co by Młodym piknie przygrywoć. Zabawa była, ze hej!





